warszawa – miasto bez dna
Data: 12 września 2009, sobota (rano)

Kilka dni temu miałem okazję gościć w hotelu Hilton w Warszawie. Przyjeżdzam do stolicy, wchodzę do hotelu, wsiadam z uśmiechem do czystej windy, a ta gada do mnie po angielsku, że jestem na pierwszysm poziomie i mogę wysiąść. Rozumiecie to ?! W stolicy Polski winda nie mówi do mnie w ojczystym języku !
Podsumowując: Przestronnie, ale za dużo całej tej “zagraniczności”. I do tego te “wywindowane” ceny. Mimo tego, warto wybrać się tu na makaron z krewetkami.
