karkonosze 2011
Data: 30 października 2011
Kolejny raz uzupełniam wpis miesiąc po powrocie z wyprawy. Na chłodno jakoś łatwiej jest sensownie zebrać myśli.
Tym razem pojechaliśmy we dwóch. Wypad umówiony pół roku wcześniej. Na luzie, bez forsowania. Taki był plan..
Dla mnie LandRush 2011 zaczął się 23 września, przed godziną 20. Pakowanie plecaka, ostatnie zakupy. Wsiadłem w PKS z Solca Kujawskiego do Bydgoszczy kilka minut po 22. Po północy pod dawnym “Geantem” podjechał Santana i ruszyliśmy. Powyższe zdjęcie przedstawia nas, po 6 rano, gdzieś przed Szklarską Porębą.
Wyjazd sponsorował MagTravel
Pogoda zapowiadała się na prawdę świetnie. Poranne mgły sprawiały, że powietrze było wyjątkowo rześkie.
Widok jednego z celów wyprawy stanowczo dodał nam animuszu. Kierunek: Śnieżne Kotły. Jest godzina 6:38, 24 września 2011.
Około 7:20 spakowani ruszyliśmy spod Kruczych Skał.
Około 7:45 minęliśmy Rozdroże Pod Kamieńczykiem. To zdjęcie zostało zrobione minutę po 8 rano.
Pierwszy punkt wyprawy – Wodospad Kamieńczyk – osiągnięty.
W drodze na Halę Szrenicką.
Hala Szrenicka – przed schroniskiem. Dowiedzieliśmy się, że ta ściana ma zostać całkowicie zmieniana i jesteśmy jednymi z ostatnich, którzy oglądają taki stan.
Śniadanie na Hali Szreniskiej. Jest około godziny 09:30. Pierwszy odpoczynek.
Wyruszamy kilka minut po 10. Naszym celem jest Stacja TV na Śnieżnych Kotłach. Idziemy Głównym Szlakiem Sudeckim.
Szrenicę mijamy łukiem niezbyt szerokim.
Kolejny cel wyprawy jest coraz bliżej.
Trzy Świnki. Ciekawe ułożenie skał.
Widok na Czeską stronę Karkonoszy.
Twarożnik, w tle Szrenica.
Miło mieć trzeci raz zdjęcie w tym samym miejscu. Pierwszy raz w 2006 roku.
Santana rząda przerwy na papierosa. Widok na Szrenicę.
To autko co tam jedzie to “żuk karkonoski”
Na Głównym Szlaku Sudeckim.
Przed Stacją TV. Lekko zmęczeni, ale w dobrych humorach. Mamy bardzo dobry czas.
Dotarliśmy. Widok na Wielki Szyszak.
Zasłużony odpoczynek przy szklaneczce czegoś mocniejszego. Arabskie ciasteczka, jakie zabrał ze sobą Santana wielce dodały nam energii. A może to whisky?
Uśmiechnięci ruszyliśmy w drogę.
Zadowolenie – jak widać
Na takim zejściu stanowczo przydają się dobre, wysokie za kostkę buty.
Trzymamy się czerwonego szlaku.
W kosodrzewinie.
Widok na Czarną Przełęcz.
Czarna Przełęcz. Jest kilkanaście minut przed godziną 13.
Ostatnie spojżenie na Stację TV.
Odpoczynek. Lata za biurkiem robią swoje.
W schronisku Odrodzenie. Udało się dostać łóżka! Obóz rozbity po godzinie 16. Przez godzinę spaliśmy na szlaku
Tak minął nam pierwszy dzień. Trzeba się umyć, najeść i napić.
Data: 25 września 2011.
Poranek dnia drugiego. Jest kilka minut po 6 rano. Wszystko dzieje się niezwykle powoli. Wschód słońca stopniowo odsłaniający szczyty oglądałem niemal godzinę.
Można było patrzeć w nieskończoność (w dowolnym rozumieniu).
Sznurowadła o długości 5m każde mogą mieć różne zastosowania. Jedno z praktyczniejszych – pomoc przy suszeniu.
Tradycyjne śniadanie przy mapie. Jak widać – nieco się opaliliśmy. Powolne planowanie trasy powrotu.
Jak widać na zdjęciu, jesteśmy trochę na górze
Ekipa wspomagania “Szantów Wysokogórskich”. Trochę pośpiewaliśmy wieczorem. W schroniskach atmosfera jest taka, że jak tylko brzdęknie się w struny gitary, to zaraz schodzą się ludzie. Tak po prostu, odpocząć, pogadać, pośpiewać.
Jeep Grand Cherokee – edycja Karkonoska, taka made in Poland.
Santana i Mariusz. Przygotowania do wymarszu.
Wymarsz. Opuszczamy schronisko Odrodzenie. Naszym celem jest Strzecha Akademicka.
Znów na szlaku. Zmęczenie daje o sobie znać.
Drogowskaz pod Słonecznikiem. Utrzymujemy Główny Szlak Sudecki.
Słonecznik – Główny Szlak Sudecki.
w tle Śnieżka. Krótka chwila zastanowienia – atakujemy, czy nie?
Wielki Staw – na prawdę czysta woda. Karkonosze to na prawdę piękne miejsce.
Jeden z najlepszych widoków wyprawy. Mały Staw, schroniska Strzecha Akademicka i Samotnia, w tle Śnieżka.
Schronisko Samotnia.
Schronisko Strzecha Akademicka.
Uzupełnienie zapasów wody – prosto ze źródła.
Widok na Śnieżkę. W dole Mały Staw i schronisko Samotnia.
Równina Pod Śnieżką. Nadal trzymamy czerwony szlak.
Czeska strona Śnieżki.
Zejście do Strzechy Akademickiej.
Przecieramy niebieski szlak.
Na szlaku.
Strzecha Akademicka – nareszcie będzie można posadzić tyłek.
Widok na Pielgrzymy.
Przed Strzechą Akademicką.
W schronisku. Wystrój jest na prawdę super, jak widać na zdjęciach, ale polecam osobiście wybrać się do tego schroniska.
Mapka. Kawałek przespacerowaliśmy.
Nie samą konserwą żyje człowiek – żurek w chlebie był na prawdę smaczny.
Cennik schroniska – nie zabija, jak widać.
Wokoło schroniska.
Kierunek: Biały Jar.
żółty szlak.
Biały Jar. Uderzamy w czarny szlak.
Kierunek Karpacz. Zejście z Białego Jaru.
Karpacz. Komora transformatora. Elektryczne zdjęcie.
Pod skocznią.
Widok na nowy hotel.
Wyglądająca bardzo zachęcająco restauracja Ducha Gór.
To już granica naszego wypadu. Traz tylko powrót do Szklarskiej Poręby. Czekam na PKS do Jeleniej Góry, stamtąd pojedziemy do Szklarskiej Poręby.
Taki drogowskaz pożegnał nas. Warto wspomnieć, że podane tu czasy były chyba wyliczane dla kogoś kto szedł bez plecaka! Nam trasy zajmowały zdecydowanie 30 do 40% dłużej.
Odpoczynej w PKS do Jeleniej Góry. Zmiana butów na lżejsze.
Znów w Szklarskiej Porębie. Poszukiwania samochodu czas zacząć.
Krucze Skały. Znaleźliśmy samochód. Pora wracać do domu.
Wypad na prawdę bardzo udany. Akumulatory ducha naładowane w 100%. Nie forsowaliśmy tempa, więc wróciliśmy bez awersji do chodzenia. Następny wypad już niedługo! Tym razem w planach jest Zakopane.
Wszytkich, którym podobały się zdjęcia zapraszam do galerii, gdzie można obejżeć fotki w większym formacie
