karkonosze 2009
Data: 20 października 2009, wtorek
Miesiąc po powrocie z wyprawy. Opadły emocje, wspomnienia żyją utrwalone na zdjęciach i w naszych głowach. Jeden z najlepszych wypadów w tym roku !

od lewej: Arkadiusz “świstak” Siuda, Bartek “melkorm” Grzybowski, Tomek “smagier” Smagogowski, Wojciech “wojtosz” Błaszkowski i Maciej “murzyn” Woźny.
Wyjechaliśmy w piątek 18 września. Było słoneczne i ciepłe popołudnie. Szybkie zakupy w biedronce, żeby przekąsić coś w trasie. Wyjechaliśmy bez GPS, bez mapy Polski, mając za przewodnika znaki drogowe i “przeczucie” Macieja. Było nieźle, lekko się zgubiliśmy, gdzieś pomiędzy Lesznem, Zieloną Górą, Jelenią Górą i Szklarską Porębą
Do Szklarskiej Poręby dotarliśmy niemal punktualnie o 2 w nocy. Jest sobota. Liczymy to jako pierwszy dzień wyprawy.
W strasznym zimnie zmieniliśmy rynsztunek z samochodowego na górski. Byliśmy niebywałą atrakcją dla przechodzących, podchmielonych turystów wracających z barów
Krótkie przepakowanie w trasie – poszukiwanie zaginionej latarki.
Na czerwonym szlaku do Hali Szrenickiej. Land Rush zaczął się na dobre. Zdjęcie zrobione około 2:30 w nocy, latarki były na wagę złota ! Ruszyliśmy ku pierwszemu punktowi wyprawy.
Na Hali Szrenickiej schronisko przywitało nas pustką i ciszą. Była 4 w nocy. Przepoceni i zgrzani rozbiliśmy prowizoryczny obóz na jednym z korytarzy. Tak minęła nam noc.
Rano dogadaliśmy się z opiekunem schroniska na prysznic, za co BARDZO dziękujemy ! Powolne śniadanie przy mapie, po raz nie wiadomo który omówienie planu dalszej wyprawy.
Schronisko opuściliśmy około godziny 9. Jak widać nastroje były baardzo pozytywne, pomimo przespanych zaledwie kilku godzin.
Dotarliśmy na Szrenicę. Drugi punkt wyprawy zaliczony !
Główny Szlak Sudecki – przemierzyliśmy go od początku, niemal do końca !
Na szlaku, gdzieś przed Łabskim Szczytem.
Czesi to straszni ściemniacze, bo stwarzają pozory
Łabski Szczyt. Przerwa na drugie śniadanie i odpoczynek.
Widoków takich jak ten było więcej. Kolejny punkt wyprawy – Śnieżne Kotły – zaliczony.
Na Wielkim Szyszaku #1
Na Wielkim Szyszaku #2
Na Wielkim Szyszaku #3 – widok na stację przekaźnikową
Pod Wielkim Szyszakiem – Świstak zastanawia się jak tam wlazł
Na szlaku – przerwa na zadumę (Maciej medytuje)
Peterovaa Bouda – niestety, nie udało się wejść.
Przełęcz Karkonoska – koniec wędrówki pierwszego dnia. Naszym celem było Schronisko Odrodzenie.
Obóz w schronisku. Zasłużony odpoczynek.
Widok ze schroniska, zachód słońca. Dokładnie tatki widok zachwycił mnie 3 lata temu. Pierwszy dzień wyprawy dobiega końca.
Drugi dzień wyprawy. Opuszczamy Przełęcz Karkonoską, naszym celem jest Śnieżka.
Słonecznik – pierwszy postój dnia drugiego, zmiana spodni na krótkie.
Znaleźliśmy wodopój, uzupełnienie zapasu wody.
Jeden z najlepszych widoków wyprawy. Widać Mały Staw oraz schroniska Samotnia i Strzecha Akademicka. W tle Śnieżka.
Widok na Strzechę Akademicką. Niezapomniane wrażenie !
Śląski Dom – pod Śnieżką.
Widok na szczyt Śnieżki. Nie ma to jak dobry aparat
Przed atakiem na Śnieżkę postanowiliśmy dodać sobie trochę animuszu
Szybkie piwo, ostatnie słowa otuchy.
Tak wyglądają ludzie, którzy z ciężkimi plecakami dostali się na Śnieżkę w 20 minut. Potworne zmęczenie, ale satysfakcja jeszcze większa !
Na Śnieżce.
Rychłość wiatru była rozbrajająca
Na Śnieżce gorąco polecam (po Czeskiej stronie) parówkę zapieczoną w rożku z ciasta. Niestety, jem szybciej niż myślę i udało się zrobić jedynie zdjęcie opakowania
Kopuła na Śnieżce nieco zawaliła się. Jak widać, remont trwał nawet w niedzielę.
Mała kapliczka na szczycie Śnieżki. Na chwilę można zapomnieć o całym świecie i podziękować za wrażenia.
Średnia Kopa – krótki przystanek, kilka zdjęć.
Studanka. Miejsce na randkę
Potwornie zmęczeni dotarliśmy do Pomezni Boudy. Świstak i Smagier wskazują początek i obecny punkt wyprawy.
Przed restauracją w Czechach. Zalecam wymianę złotówek na korony w Polsce, bo lokalny kurs jest dla przyjezdnych conajmniej niekorzystny.
Znów w Polsce. Jak widać, Unia zagościła na dobre
Powrót do Karpacza postanowiliśmy zrealizować idąc Tabaczaną Ścieżką, porzucając czerwony Główny Szlak Sudecki. Trasa z ciężkimi zejściami, przydały się buty za kostkę i opanowanie.
Na wysokości Budnik zrobiliśmy sobie przystanek. Tu przecina się szlak zielony i żółty. Czas na krótki odpoczynek i zimny prysznic
Pod koniec wyprawy nie mięliśmy nawet sił na robienie zdjęć. Z Tabaczanej Ścieżki odbiliśmy w czarny szlak i zeszliśmy do Karpacza.
Trasa jaką przebyliśmy. 3 punkty, od prawej: Szklarska Poręba, Przełęcz Okraj, Karpacz. Satysfakcja i duma nie do opisania. Spóźniliśmy się na pociąg do Szklarskiej Poręby dosłownie minutę.
2 wypełnione przygodą dni, 5 osób i niezliczona ilość kroków. Warto było !
